Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dania. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 czerwca 2013

Wegańskie pieczywo.

Kochani,


Dziś drugi wpis z cyklu "Mój weganizm, krok po kroku".  Jak w temacie, mowa będzie o pieczywie. Uwielbiam pieczywo, ale tu w Danii moje ulubione produkty są pieczone z dodatkiem jaj. Musiałam więc znaleść  wegańskie zastępstwo:).
Pieczywo jem tylko rano przed wyjściem do pracy. Jest to najczęściej kromka z dżemem, masłem orzechowym lub czekolada. Buszując między półkami znalazłam ulubione trio (jadłam od dawna taki rodzaj pieczywa nie zdając sobie sprawy, że mają wegański skład):


Kolejny już raz znalezienie zamiennika okazało się łatwiejsze niż przypuszczałam. Są to moje ulubione smaki, więc jestem bardzo zadowolona, że to co było moim nawykiem, okazuje się zdrowym i humanitarnym wyborem. Wniosek z tego taki, że nie muszę nawet wkładać  za dużo wysiłku w zmianę diety.


Zwykłe, lekko solone wafle ryżowe. Nie mają zbyt dużo wartości odżywczych, ale lubię ich strukturę i to jak fajnie się je chrupie.

Absolutnie mój ulubiony element pobytu w Danii- wszechobecny cynamon! Uwielbiam cynamon tak samo jak czekoladę, sezam i migdały. Nigdy nie widziałam takiego pieczywa w Polsce, więc cieszyłam się jak dziecko gdy tu przyjechałam i po raz pierwszy spróbowałam aromatycznych kromek.

Ostatnią pozycją są kromki sezamowe. Pyszne, chrupiące i można je jeść z dodatkami słodkimi i słonymi. Uwielbiam rano posmarować je pesto (kolejne wyzwanie na wegański zamiennik?), zagryzam pomidorkami cherry i ruszam w drogę.
Studiując skład kromek Wasa zobaczyłam oznaczenia na opakowaniu, które sprawiły, że kupuję je jeszcze chętniej. Opakowanie całkowicie nadaje się do recyklingu, a co ciekawe pieczywo to jest asygnowane herbem królewskim jako sprawdzony i godny polecenia produkt.


     W przyszłości planuje sama piec chleb, więc będę miała pewność, że jest to wyrób w pełni wegański i bardzo zdrowy. Jeśli znajdę przepis godny polecenia, napisze o tym:).



Miłego dnia,



B.W.N.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Segregacja śmieci w Danii, czyli król PANT.

Witajcie,


Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o segregowaniu śmieci w Danii. Z tego co pamiętam w Polsce są pojemniki na szkło bezbarwne, kolorowe, plastik, aluminium i makulaturę. W Danii wygląda to troszkę inaczej.
Mamy pojemniki na szkło- niezależnie od barwy.





Pojemniki na papier.





Kontenery na odpady ogólne.



I niby wszystko jest ok, ale ... co dzieje się z plastikiem i aluminium? Zastosowano tu ciekawe rozwiązanie.


PANT.


Jak wiadomo nie wszystko co plastikowe możemy recyklingować . Są rodzaje plastiku (np kubeczki po jogurtach), których przetworzyć się nie da. W Polsce ludzie często nie zastanawiając  się wrzucają do pojemników każdy rodzaj plastiku. To duży błąd.
W Danii by usprawnić  i ułatwić cały ten proces wprowadzono właśnie PANT'y.

Czym, więc jest PANT?

Jest to ni mniej ni więcej jak stara, dobra kaucja. W Polsce coraz bardziej zapomniana.
Poszczególne plastikowe, aluminiowe i szklane butelki, zgodnie ze swoim rozmiarem mają odpowiedni PANT.




Kolejno za butelkę/puszkę z Pant'em A do rachunku doliczana jest 1 korona, za Pant'a B 1,5 korony i 3 korony za Pant C. Ma to na celu zmotywowanie ludzi do zwracania tych butelek. Jednak nawet gdy ktoś wypije napój i nie chce brać  butelki do domu czy oddać  do sklepu, stawia ją na widocznym miejscu, a co biedniejsze osoby spacerując zbiorą takie Pant'y. Zdarza się, że całe rodziny utrzymują się tylko ze zbierania Pant'ów. 

Butelki i puszki zwracamy do specjalnej maszyny, której zdjęcie widnieje niżej. 


 Maszyna skanuje rodzaj Pant'a, sumuje wszystkie wrzucone przez nas butelki/puszki i wydaje nam kupon, który oddaje się przy kasie. Kupon można zamienic na gotówkę lub opłacić nim zakupy.    

Uważam pomysł z Pant'ami za genialny. Powinno się to szerzej rozpowszechnić .

Co Wy o tym sądzicie? Przyjęło by się w Polsce?



Miłego popołudnia,




B.W.N.


piątek, 11 stycznia 2013

Less is more!

Cześć,

"Less is more" to hasło, które usłyszałam po raz pierwszy wiele lat temu  przy okazji przeżywania fascynacji Gok'iem Wan'em. Jednak gdyby się zagłębić w temat to zasada "mniej znaczy więcej" może odnosić się nie tylko do garderoby i stylizacji. 
Mieszkam w Skandynawii a tutaj minimalizm nie jest trendem czy moda, lecz sposobem na życie. Jeśli kiedykolwiek  byliście w Ikei to prawdopodobnie wiecie co mam na myśli. Proste linie, królująca biel, maksymalne wykorzystanie przestrzeni przy użyciu minimalnej ilości mebli, oraz wielofunkcyjność sprzętów. Może Ikea nie jest najlepszym przykładem ECOfirmy, ale chciałam byście wiedzieli co mam na myśli. Duńczycy nie gromadzą  przedmiotów, wprowadzają je w "obieg". Rzeczy niepotrzebne lub takie, które się znudziły oddawane są ludziom, którym się przydadzą. Jest to dość banalny system, ale sprawdza się w 100%! Dzięki temu tutejsze domy czy mieszkania wyglądają przestrzennie, czysto i lekko. Dominującymi elementami jest żywe ( najczęściej tylko naoliwione) drewno, kamienie i cegła. Właśnie te materiały są same w sobie dekoracją wnętrza.


http://www.worldlux.pl/newsy/Domek-Na-Plazy-W-Skandynawskim-Stylu,1959.html

http://www.wnetrzaplus.pl/art82-cieple-wnetrze-w-stylu-skandynawskim.html

http://mieszkanioweinspiracje.pl/inne/2573/2573


Duńczycy nie gromadzą również ubrań, typowych dla polskich domów glinianych, ceramicznych (itd.) figurek "kurzu zbieraczy" czy innych przedmiotów w których kolekcjonowaniu Polacy są mistrzami:).


 Rok 2013 ma być rokiem Minimalizmu głównie dzięki nadal jaśnie nam panującemu kryzysowi ekonomicznemu. Jest to jednak okazja do tego by pomedytować nad kwestią gromadzenia rzeczy niepotrzebnych. Czasami coś co leży u nas przez rok zupełnie nieruszane, innej osobie będzie służyło codziennie:)
Wiem, że w Polsce do wiosny jeszcze daleko, ale u mnie już powoli nadchodzi wiosna, więc przede mną wiosenne porządki i zastanowienie się nad przydatnością i koniecznością gromadzenia przedmiotów które już mam w domu.

Dziś chciałabym Was zachęcić do zastanowienia się czy kolejne etui na telefon, portfel, kubek z ulubionym pupilem to rzeczy które nas uszczęśliwiają czy tylko zdobią szczyt piramidy rzeczy które uważamy za "niezbędne":).


Miłego popołudnia!




B.W.N.

niedziela, 9 grudnia 2012

Rower czy samochód?

Cześć :),

Chyba  wszyscy wiedzą, że Holandia i Dania to kraje w których większość ludzi porusza się rowerami. Nigdy w Holandii nie byłam, ale chciałabym Wam dziś napisać parę słów o tym jak tu, w Danii wygląda sytuacja z rowerami.



 Myślę, że logo jest bardzo wymowne:). 


      Pisząc, że większość ludzi porusza się rowerami mam na myśli, że na światłach są korki rowerowe nie samochodowe. Nigdy tutaj nie widziałam długich korków samochodowych. Są tutaj z pewnością, ale nie tak duże jak w Polsce. Jest tu bardzo mało samochodów widocznych na ulicach. Dzieje się tak ponieważ miasto i okolica mają mądrze przemyślaną sieć komunikacji miejskiej  i podmiejskiej oraz mnóstwo obwodnic (autostrad i dróg ekspresowych- darmowych oczywiście!). Nikt nie musi przedzierać się przez centrum chcąc dotrzeć do celu. Kolejną sprawą jest to, że samochody w Danii są BARDZO drogie, a podatki ekologiczne wręcz kolosalnie wysokie (mogą przekraczać wartość samochodu  nawet dwukrotnie). Wydaje się to jakimś szaleństwem. Niech zatem nazwą mnie szaleńcem, ale jestem całym sercem za taką postawą!


W Kopenhadze są niebieskie pasy ruchu i sygnalizacja świetlna specjalnie dla rowerzystów.


Dla wielbicieli automobilizmu jest to spore utrudnienie, a do tego dochodzą ograniczone i drogie miejsca parkingowe. Jednak co na tym zyskujemy? Co na tym zyskuje powietrze i przyroda? Nie będę chyba zbyt naiwna jeśli stwierdzę, że wszyscy wiecie jaka jest różnica między wyjściem z domu i odetchnięciem świeżym, przejrzystym powietrzem, a gryzącym w gardło powietrzem przesyconym spalinami.
Przejdźmy jednak do kwestii rowerów. Dania jest małym krajem. Wszędzie jest tu relatywnie blisko. Tutaj poruszanie się rowerem jest tak naturalne, że nikt się nad tym nie zastanawia. Mam rower, więc go używam. Najbardziej rozbawił mnie widok całego parkingu miniaturowych rowerków przed budynkiem przedszkola. Już takie maluchy mają swoje kolorowe rowerki.
Duńczycy przystrajają rowery zależnie od pory roku, świąt czy humoru. Gromadnie parkują rowery przy stacjach metra czy na parkingach pod miejscami pracy.



Absolutnie nie przeszkadza im pogoda. Przeżyłam szok stojąc z moim rowerem pod dachem stacji benzynowej, czekając aż minie najgorszy deszcz. Nagle światło zmieniło się na zielone i zobaczyłam tłum ludzi pędzących w taka ulewę, że nawet ryby w jeziorze rozwinęłyby parasol! Daję  słowo, że około 2/3 ludzi żywo rozmawiało przez telefon, a reszta ze  słuchawkami w uszach  brnęła przez ulewę. Nie mieli płaszczy, parasoli, NIC! Ja wiem, że Wikingowie są twardzi, ale gdzie litość dla sprzętów elektronicznych?:)  
Puenta jest taka, że ani mroźna zima,  ani ulewna jesień nie jest w stanie przekonać Duńczyka do zmiany roweru na auto. 
Sama również używam roweru i jeśli muszę komunikacji miejskiej i podmiejskiej, jednak jeszcze daleko mi do entuzjazmu i odporności na pogodę jaką mają Duńczycy. Zobaczymy co będzie za rok!:)


W Kopenhadze możesz wypożyczyć za darmo rower jeśli potrzebujesz pilnie gdzieś podjechać,a własny rower masz w naprawie, lub został w domu. 



Przedziały specjalnie dla rowerzystów znajdziecie  każdym pociągu regionalnym, IC czy podmiejskim. W pociągach podmiejskich rower podróżuje za darmo!:)





A Wy co o tym sądzicie? Lubicie jeździć rowerem? Co sądzicie o takim ekologiczno-ekonomicznym podejściu Duńczyków? :)



Miłej  niedzieli!




B.W.N.