niedziela, 9 czerwca 2013

Mleko czekoladowe- wegański zamiennik.

Kochani,


Dziś pierwszy post z serii " Mój weganizm krok, po kroku".

Nie od dziś wiadomo, że miłośniczką czekolady w każdej postaci. Odkąd mieszkam w Danii piję sporo mleka czekoladowego (najbardziej popularny napój zaraz po Carlsbergu). Zaczęłam się, więc zastanawiać jak mogę zastąpić taki napój co coś wegańskiego. Nie spodziewałam się sukcesu, ale jakże ogromne było moje zdziwienie, gdy odnalazłam mały "skarb" już na pierwszej wyprawie do sklepu.
Daleko nie musiałam szukać , ponieważ w moim najbliższym sklepie znalazłam w pełni wegański zamiennik.




Moje ulubione mleko czekoladowe kosztuje 18 koron ( około 10,50 zł/l), a kakaowe mleko sojowe kosztuje ... dokładnie tyle samo:). Kolejną zaletą jest smak i konsystencja. Sojowe mleko jest bardziej aksamitne, gęstsze i ma intensywniejszy smak kakao. Jednak co mnie urzekło poza jego wegańskim składem? Mleko jest całkowicie ekologiczne.


Taki znak widnieje na wielu produktach w Danii. Prawdopodobnie również w Polsce, ponieważ jest to oznaczenie obowiązujące w Unii Europejskiej. Pewności jednak nie mam bo nie mieszkam w Polsce- jeśli coś wiecie na ten temat, dajcie proszę znać.

Podsumowując: bez żadnego wysiłku znalazłam zamiennik ulubionego mlecznego napoju:). Nawet nie potrafię wyrazić jak bardzo się cieszę. Gdyby nie chęć zmiany diety nigdy bym nawet nie spojrzała na ten napój, a okazał się strzałem w 10!


Do następnego razu,



B.W.N.




sobota, 8 czerwca 2013

Wstęp do weganizmu.

Kochani,


W ostatnim poście pisałam Wam tym jak bardzo zadowolona jestem z bycia wegetarianka. Wspominałam o metodzie małych kroczków.
I małymi kroczkami przechodzimy do powodu dla którego publikuje dziś posta.
Jako zaangażowana wegetarianka, z wykształcenia ekolożka i prywatnie miłośniczka natury bardzo interesuje się wszystkim co jest korzystne dla środowiska, zdrowia ludzi i zwierząt.
Miałam stycznośc z wieloma materiałami na temat weganizmu i całym sercem go popieram. Miałam swoje obawy, czy taka dieta jest właściwa, zdrowa, lecz gdy zaczęłam się interesować tym tematem przekonałam się , ze moje obawy były niepotrzebne.
wszystko czego się dowiedziałam skłoniło mnie to do przejścia tego jakże naturalnego etapu z bycia wegetarianka do próby bycia weganka.




Nie jest to dla mnie łatwa decyzja, ponieważ jestem TOTALNĄ miłośniczka czekolady, tej mlecznej, rozpływającej się w ustach ( a nawet już w palcach). Uwielbiam M&M'sy, czekoladowe draże wszelkiego rodzaju i tak naprawdę wszystko co jest z czekolady. Jak pewnie Wam wiadomo w składzie czekolady jest mleko. Wiem, że są czekolady wegańskie i właśnie jestem na etapie zamawiania ich by sprawdzić czy są "zjadliwe":).
Tym postem chciałabym Was zaprosić do obserwowania mojego mini cyklu z serii "Mój weganizm krok, po kroku". Sporo nad tym myślałam i postanowiłam dietę wegańska wprowadzić do mojego jadłospisu etapowo, a tymi etapami chciałabym się z Wami podzielic. Mam nadzieje, że bedziecie komentowac, radzic i pomagac mi w zmianie sposobu odżywiania.




W cyklu ktory chciałabym rozpocząc będę dzieliła się z Wami opinią o produktach wegańskich które znajdę w Danii oraz ich wykorzystaniu w mojej diecie. Będę relacjonowac moje wrażenia i wywzania które będę sobie stawiała.


A jakie były Wasze początki, jak Wy radziliście sobie na początku wegańskiej/wegetariańskiej drogi?:)


Trzymajcie za mnie kciuki,



                                                                                                                                            B.W.N.

piątek, 7 czerwca 2013

Profity z bycia wegetarianka.

 Witajcie Kochani,


        Jestem wegetarianką od około 5 lat (nie jestem najlepsza z zapamiętywaniu dat- wybaczcie!). Odkąd przeszłam na taką dietę, którą dumne nazywam filozofią żywieniową, komfort mojego życia wzrósł ogromnie. Co chciałabym Wam zaargumentowac poniżej.

  •  Miałam duże problemy z nadkwaśnością żołądka, która zniknęła w 80% po przejściu na wegetarianizm. Osoby które się borykają z tym problemem wiedzą jaka to przykra przypadłość. 
  • Udało mi się zrzucić kilogramy bez wysiłku, co zmotywowało mnie do aktywności fizycznej i pracy nad swoim ciałem. 
  • Borykałam się z tłustą, trądzikową cerą. Nie powiem, ze moja cera wygląda teraz jak porcelanowa cera gejszy, ale jest o NIEBO lepiej! Jestem zadowolona- mogę wyjść z domu bez podkładu, co wcześniej było koszmarem.
  • Moje włosy i paznokcie bardzo się poprawiły. Włosy miałam ciężkie rzadkie, sztywne. Teraz są gęstsze, mocniejsze, bardziej elastyczne. Wreszcie praktycznie pozbyłam się problemów z "pofalowaną" płytką paznokciową, pękającymi skórkami i "pozadzieranymi" paznokciami.
  • Jem zdrowo, racjonalnie. Moja dieta jest bardzo zróżnicowana i bogata w warzywa i owoce, co pomaga mi w utrzymaniu znakomitego nastroju i przede wszystkim zdrowia fizycznego. Dawniej chorowałam na grypę/przeziębienie/anginę całą zimę- teraz (odpukać) choruje 1 na dwa lata!
  • Czuję ogromną satysfakcję, że mimo tego, iż dorastałam wśród absolutnych, ortodoksyjnych mięsożerców odnosłam sukces i postawiłam na swoim. Nie będę ukrywała, że było mi ciężko, moja rodzina nie akceptowała ( nie akceptuje?) mojej decyzji. Byłam wykpiewana, wyśmiewana, krytykowana i zachęcana do ponownego jedzenia mięsa. Jednak ani jedna z tych prób nie sprowadziła mnie na złą drogę. Co więcej, pozwalała mi wytrwać w ciężkich chwilach:). 
  • Co dla mnie najważniejsze- nie przyczyniam się do pozbawiania życia niewinnych zwierząt, którymi powinniśmy się opiekować, a nie je mordować i zjadac! Dziś wiem, że to była jedna z najlepszych decyzji które podjęłam w życiu. 


Jednak po co robię to podsumowanie?-ktoś zapyta. Mam kilka powodów.

Po pierwsze lubię podsumowania, ponieważ mogę sprawdzić jakie rezultaty osiągnęłam, ocenic zyski i straty.  Upewniam się czy decyzje które podejmuję okazują się słuszne. Po tych 5 latach muszę Wam przyznać, że nie widzę ani jednego negatywu płynącego z podjętej przeze mnie decyzji. Czyli bilans na zdecydowany PLUS:).

Dlatego też tu i teraz chciałabym wszystkim początkującym wegetarianom (lub tym zastanawiającym się nad zmianą diety) dodac siły i posłać tony pozytywnej energii. Pamiętajcie, że nawet jeśli będą Wam dokuczać- nie warto się zrażać. To dotyczy nie tylko wegetarianizmu. Tyczy to wszystkich naszych przekonań. Jeśli w coś wierzycie całym sercem, nie dajcie się od tego odwieść! Tylko my sami możemy pielęgnować nasze marzenia, pragnienia,  a metoda małych kroczków sprawdza się w 100%. Nie możemy pozwolić innym kierować naszym życiem, powinniśmy byc "panami swego losu". Wiem, że brzmi to patetycznie, ale tak właśnie jest:).
Do zrealizowania naszych celów jest nam potrzebna tylko jedna osoba- my sami!
Uwierzcie mi- wiem co mówie. Jestem na etapie budowania wszystkiego, całego mojego życia od podstaw i mam mnóstwo samozaparcia i motywacji. Jeśli ja dałam sobie radę na przekór wszystkiemu i wszystkim to Wy też możecie!:)


Trzymajcie się ciepło,


                                                                                                                                                    B.W.N.


niedziela, 3 marca 2013

Zakaz testowania na zwierzętach kosmetyków w UE.

Witajcie,

dzień 11 marca 2013 roku jest dla mnie ogromnym wydarzeniem. Jest to dzień w którym wejdzie w życie ustawa zgodnie z którą importowanie, produkowanie i sprzedawanie na terenie Unii Europejskiej kosmetyków testowanych na zwierzętach będzie zakazane.




Takie oświadczenie wydal Tonio Borg, komisarz europejski: „Wierzę, że zakaz wejdzie w życie w marcu 2013 roku, zgodnie z decyzją Parlamentu Europejskiego. Nie przewiduję żadnego opóźnienia”
Michelle Thew, pracownik Cruelty Free International (organizacja non-profit, walcząca od kilkunastu lat o wprowadzenie niniejszego zakazu), powiedział: “To jest naprawdę historyczne wydarzenie i kulminacja ponad 20 lat kampanii. Teraz zastosujemy naszą determinację i wizję na arenie międzynarodowej w celu zapewnienia, że reszta świata również wprowadzi taki zakaz”.




Jestem bardzo podekscytowana i zarazem ciekawa jak się to odbędzie. Co stanie się z tonami kosmetyków które już teraz są na sklepowych polkach lub magazynach? Czy zostaną wyprzedane, zutylizowane?




Jest to ogromny postęp i nie potrafię nawet wyrazić jak bardzo się ciesze i jak bardzo dumna jestem, ze w końcu udało się wywalczyć tak istotna dla mnie i wielu innych sprawę!



Oby w innych dziedzinach ochrony środowiska, ochrony zdrowia i życia zwierząt następowały takie przełomy! Czego sobie i Wam wszystkim życzę:)!

Miłej niedzieli i udanego tygodnia.




B.W.N.

wtorek, 29 stycznia 2013

Edukacyjna (?) wystawa "Zwierzęta i kontynenty".

Cześć,


W Kielcach pod patronatem Muzeum Narodowego otwarta została wystawa "Zwierzęta i kontynenty", której celem było edukowanie młodzieży. Cel szczytny, prywatnie "pozyskane" eksponaty zebrane, patronat podniosły. Wszystko pięknie, ale czego owa wystawa dotyczy?

Wystawa przedstawia 160 wypchanych zwierząt, w tym zwierząt pod ochroną tj. wilk, lew. Eksponaty udostępnione zostały dzięki "uprzejmości" Władysława Kamusińskiego, który osobiście i z pełną dumą zamordował wszystkie wyeksponowane zwierzęta. Wśród gatunków które pojawiły się są m.i. żyrafa, zebra, słoń, bawół i wiele innych.

Wystawa spotkała się z krytyką Fundacji Viva, z którą zgadzam się całkowicie. Uważam, że młodzież ma inne możliwości do edukacji. Szczególnie przerażająca była dla mnie duma i radość Pana Kamusińskiego z własnoręcznego zabicia tych bezbronnych zwierząt.

Polecam Wam felieton, który pojawił się w DDTVN,

 http://dziendobry.tvn.pl/video/licencja-na-lwa,107,newest,74824.html 


Jeśli wybieracie się na ta wystawę, apeluje do przemyślenia czy chcemy wspierać myślictwo i tak okrutne spędzanie czasu wolnego.



Miłego wieczorku,



B.W.N.


poniedziałek, 21 stycznia 2013

"Mieszkańcy Ziemi".

Kochani,


Dziś chciałabym Wam zarekomendowac wstrząsający film dokumentalny pt. "Earthlings".

http://www.youtube.com/watch?v=ChubL0M389A&feature=player_embedded

Jest to dokument przedstwiający jak traktowane są zwierzęta w poszczególnych strukturach przemysłowych, rozrywkowych czy "naukowych". Materiał jest dla widzów o mocnych nerwach, ponieważ sceny tam pokazywane są bez cenzury. Myślę jednak, że jeśli kogoś razi samo oglądanie-jest to odpowiedni etap by zastanowić się nad istotnością przyglądania się produktom, które codziennie wybieramy ze sklepowych półek, czy rozrywkom którym poddajemy się na co dzień.

Nie chce by odebrano mnie jako osobę chcącą wzbudzić skandal. Umieszczam ten link, ponieważ kocham zwierzęta i wierzę, że jeśli chociaż jedna osoba przekaże kolejnej wnioski które wyniosła z obejrzenia tego materiału to wspólnie możemy odnieść sukces i zmienic los bezbronnych, którzy sami o siebie walczyc nie mogą!



Trzymajcie się!:)



B.W.N.

piątek, 11 stycznia 2013

Less is more!

Cześć,

"Less is more" to hasło, które usłyszałam po raz pierwszy wiele lat temu  przy okazji przeżywania fascynacji Gok'iem Wan'em. Jednak gdyby się zagłębić w temat to zasada "mniej znaczy więcej" może odnosić się nie tylko do garderoby i stylizacji. 
Mieszkam w Skandynawii a tutaj minimalizm nie jest trendem czy moda, lecz sposobem na życie. Jeśli kiedykolwiek  byliście w Ikei to prawdopodobnie wiecie co mam na myśli. Proste linie, królująca biel, maksymalne wykorzystanie przestrzeni przy użyciu minimalnej ilości mebli, oraz wielofunkcyjność sprzętów. Może Ikea nie jest najlepszym przykładem ECOfirmy, ale chciałam byście wiedzieli co mam na myśli. Duńczycy nie gromadzą  przedmiotów, wprowadzają je w "obieg". Rzeczy niepotrzebne lub takie, które się znudziły oddawane są ludziom, którym się przydadzą. Jest to dość banalny system, ale sprawdza się w 100%! Dzięki temu tutejsze domy czy mieszkania wyglądają przestrzennie, czysto i lekko. Dominującymi elementami jest żywe ( najczęściej tylko naoliwione) drewno, kamienie i cegła. Właśnie te materiały są same w sobie dekoracją wnętrza.


http://www.worldlux.pl/newsy/Domek-Na-Plazy-W-Skandynawskim-Stylu,1959.html

http://www.wnetrzaplus.pl/art82-cieple-wnetrze-w-stylu-skandynawskim.html

http://mieszkanioweinspiracje.pl/inne/2573/2573


Duńczycy nie gromadzą również ubrań, typowych dla polskich domów glinianych, ceramicznych (itd.) figurek "kurzu zbieraczy" czy innych przedmiotów w których kolekcjonowaniu Polacy są mistrzami:).


 Rok 2013 ma być rokiem Minimalizmu głównie dzięki nadal jaśnie nam panującemu kryzysowi ekonomicznemu. Jest to jednak okazja do tego by pomedytować nad kwestią gromadzenia rzeczy niepotrzebnych. Czasami coś co leży u nas przez rok zupełnie nieruszane, innej osobie będzie służyło codziennie:)
Wiem, że w Polsce do wiosny jeszcze daleko, ale u mnie już powoli nadchodzi wiosna, więc przede mną wiosenne porządki i zastanowienie się nad przydatnością i koniecznością gromadzenia przedmiotów które już mam w domu.

Dziś chciałabym Was zachęcić do zastanowienia się czy kolejne etui na telefon, portfel, kubek z ulubionym pupilem to rzeczy które nas uszczęśliwiają czy tylko zdobią szczyt piramidy rzeczy które uważamy za "niezbędne":).


Miłego popołudnia!




B.W.N.